Modelowanie

Modelujemy

Przyjemną cześcią projektu jest moment kiedy wizja przeobraża się w coś bardziej namacalnego, a modele 3D i wizualizacje takie są. Dodatkowo potrzebne było przygotowanie kształtu części podwodnej, którą wykonaliśmy za pomocą profesjonalnego oprogramowania do modelowania kształtu kadłuba statku. Nasz cykl projektowy nie odbiegał zanadto od tego, jaki znajduje zastosowanie przy projektowaniu pełnowymiarowych jednostek pływających, z tą różnicą, że poszczególne etapy trwały znacznie krócej. Udało nam się zoptymalizować kształt kadłuba dla prognozowanej prędkości projektowej, dzięki temu liczyliśmy na niskie zapotrzebowanie na energię, a to przekładało się dalej na znaczną autonomiczność łodzi.

Projekt części pokładowej zmienialiśmy wielokrotnie, poszukując optymalnego zagospodarowania przestrzeni oraz możliwości właściwego rozstawienia oprzyrządowania, w szczególności anten. W koncepcji jednostka pomiarowa miała być wyposażona w panele słoneczne, żeby jeszcze bardziej wydłużyć czas pracy urządzenia. Panele pochłaniały znaczną część przestrzeni pokładowej.

Ważnymi punktami przy planowaniu pokładu było również rozmieszczenie kamer, czujników przeszkód oraz pozostawienie właściwej przestrzeni wewnątrz jednostki na zamontowanie dodatkowych opcji jak kamera podwodna, dodatkowy zestaw baterii itp. Projekt jest nadal żywy, stale rozwijany i będzie jeszcze z pewnością ulegał dalszym zmianom. Jednak musimy od czegoś materialnie zacząć. Zaczynamy od kadłuba.

Szkic

Pierwsze wizje

Należało zabrać się za budowę jednostki pomiarowej. Od czegoś trzeba było zacząć. Mając spore doświadczenie przy różnego typu projektach, wiedzieliśmy, że na samym początku nie można wdawać się za bardzo w szczegóły. Chodziło o to, żeby stworzyć coś namacalnego, wizję, która będzie w stanie realizować powierzone misje. Zastanawialiśmy się nad różnymi rozwiązaniami formy kadłuba, napędu oraz zasilania. Wstępnie ustaliliśmy, że będzie to katamaran i zaczęliśmy rozplanowywać wymagane wewnętrzne przestrzenie. Robiliśmy wstępne obliczenia wymaganej pojemności baterii, szacowaliśmy masę, moc silników, prędkość roboczą itd.

Pomysłów było bardzo wiele, jednak niektóre bardzo skomplikowane i na tym etapie musieliśmy je po prostu odrzucić. Chcieliśmy mieć zgodność co do formy i wymiarów gabarytowych, zanim przejdziemy do modelowania 3D naszej łodzi. Założyliśmy, że bardzo istotny jest łatwy transport, dlatego wymiary gabarytowe i masa musiały na to pozwalać. To wpływało bezpośrednio na prędkość roboczą łodzi. Drogą kolejnych przybliżeń doszliśmy do gabaryów 800 x 600 x 300 i masy ok. 15 kg.

DreamTeam

Dobieramy zespół

Mamy pomysł, ideę która wymaga wykonania ogromnej pracy, żeby uzyskać jakikolwiek efekt. W tym celu musieliśmy stworzyć zespół, który będzie w stanie sprostać takiemu zadaniu.  Nie mogli to być przypadkowi ludzie, ponieważ praca wymaga dużej wiedzy z zakresu elektroniki, informatyki, oceanotechniki i generalnie konstruktywnego inżynierskiego podejścia. Na szczęście mieliśmy idealnych do tego celu kandydatów, którym co więcej nasz pomysł się spodobał.

Rozpoczęliśmy dyskusje i omawianie poszczególnych punktów projektu. Zarysowaliśmy wstępny plan jego wdrażania i zaczęliśmy oddzielać rzeczy realne od fantazji. Na tym etapie było bardzo ważne, żeby odnaleźć wspólny język i w miarę możliwości jednolite oczekiwania, ponieważ nie można było liczyć na żadne profity, jedynie dość spore wydatki, więc praca nad projektem musiała przynosić satysfakcję i dawać możliwość kreatywnego rozwoju. Z tą myślą przewodnią przedstawialiśmy nasz projekt.

Stwierdziliśmy, że czteroosobowy zespół na wstępnym etapie projektu będzie idealny. Czery osoby to dobra grupa zadaniowa, która jest na tyle mała, że pozwala na bardzo szybkie reagowanie, a jednocześnie na tyle liczna, że w razie niespodzianek zawsze znajdzie się ktoś, kto bedzie mógł zająć się tematem. Rozpoczynamy pracę.

Powstaje pomysł

Powstaje pomysł

Powstaje pomysł… Godziny i dni spędzone nad jeziorem w poszukiwaniu ryb oraz długie dyskusje doprowadziły do tego, że uznaliśmy, iż tak być nie może, że nie ma ryb. Trzeba to sprawdzić! Ale jak? Tak w dużym skrócie powstaje pomysł użycia dronów, echosond i Bóg wie jak daleko jeszcze się posuniemy, żeby w końcu odpowiedzieć sobie na pytanie: gdzie i ile ryb jest w naszych jeziorach?

Pytań było więcej. Ciekawiły nas również nieduże jeziora w okolicy Trójmiasta. Ale jak wygląda rozkład głębokości i czy w ogóle znajdują się w nich jakieś ryby? W samym Gdańsku zostało oddanych do wędkarskiego użytku około 30 zbiorników retencyjnych, o których wiadomo było tylko tyle, że są. Od tych miejsc chcemy zacząć naszą przygodę z generowaniem map.

Pomysł w zasadzie jest prosty: przeskanować możliwie najmniej inwazyjną metodą jak najwięcej zbiorników wodnych. Jednak nie ma takich urządzeń. Na świecie znalazłoby się kilka, które są w posiadaniu Uniwersytetów lub firm offshorowych. Pozostaje budowa własnego urządzenia.